Zmywarka
Fiodor był księdzem. To nic osobistego – takie tam – sakralne dyrdymały. Nie miał wielu lat – właściwie to należał do pokolenia skomputeryzowanych. Jego rówieśnicy, dorastając, zafascynowani byli giga- i megabajtami, molekułami, fizycznymi wzorami lub historią. On zapatrzony był w czerń sutanny. Nie znaczyło to jednak, że mentalność miał taką, jak inni posłańcy boży – nie uznawał rozwoju technologii za dzieło szatana, niczym prowincjonalni proboszczowie.
Chadzał czasem nawet do tych „diabelskich miejsc”, jakimi były pełne konsumpcjonizmu supermarkety i centra handlowe. Początkowo robił to z oszczędności – tam zawsze było taniej. Z czasem jednak główną motywacją do odwiedzania tych miejsc, stała się ciekawość. Kiedy wkraczał między alejki niezliczonych towarów, ogarniało go przemożne zdziwienie. Wszędzie bowiem czytał specjalistyczne nazwy, o które nigdy nie podejrzewałby prezentujących się przed nim rzeczy. Najbardziej jednak zafascynowało go urządzenie nazwane: „zmywarka gastronomiczna, 3 999, 99 zł, kod: 0883…”.
Gdzieś niedaleko kręcił się młody człowiek w żółtej koszulce z niebieskim napisem „SŁUŻĘ POMOCĄ”. Zauważywszy zaintrygowanego księdza, podszedł do niego i zapytał, czy może w czymś pomóc. Fiodor poprosił go, aby wytłumaczył mu, do czego służy ta maszyna. „Do oczyszczania – odparł pracownik – tutaj się wkłada brudne naczynia, tu z kolei środki czyszczące, zamyka się i włącza, a ona myje za nas gary. Stąd nazwa: zmywarka gastronomiczna”. Fiodor podziękował i wpatrzył się w to niezwykłe urządzenie, które miało służyć „do oczyszczania”, „To zupełnie jak ja – myślał – tyle, że ja jestem od obmywania ludzi, a zmywarka gastronomiczna – rzeczy”.
Na co dzień Fiodor siadał w ciemnym konfesjonale i wysłuchiwał skruszonych ludzi. Ci, ze starymi, zniweczonymi grzechem twarzami, wyznawali soje winy, obiecując poprawę. Za jakiś czas przychodzili jednak z powrotem, sponiewierani tak samo, jak wcześniej - równie nieczyści, z twarzami jeszcze bardziej pomarszczonymi od zła. Aby odpocząć od tej syzyfowej pracy, Fiodor chadzał czasem do różnych lokali z jedzeniem, zamawiał kawę i siadał tuż obok okienka zwrotu naczyń. Przez tę niewielką szparę do innego świata, przyglądał się ogromnym zmywarkom gastronomicznym w pracy, które połykały wszystkie dostarczone im brudy i wypluwały całkiem czyste rzeczy. To właśnie była prawdziwa spowiedź. Panie Boże, przebacz nam nasze tłuszcze, oczyść nas z resztek jedzenia, niefortunnie przyklejonych do powierzchni. Amen.
Prawdziwe, realne sacrum. Obmycie, które faktycznie ma miejsce – jest rzeczywistym wydarzeniem, a nie jakimś tam wewnętrznym przyznaniem się do winy, która i tak w nas pozostaje. Opatentowana, technologiczna przemiana, dużo doskonalsza od tej duchowej.
Fiodor obserwował pracę tego urządzeniaz niemym podziwem. Marzył, aby mieć kiedyś takie na własność. Długo jednak musiałby zbierać na to pieniądze – był tylko skromnym księdzem. Kiedy jednak członkowie rodziny zapytali się go, czego pragnie na urodziny, wybąkał nieśmiało, że zmywarki gastronomicznej, bo nie może już patrzyć na zwiędłe ręce gosposi. Poza tym, lubi technologię. Ponieważ niemal cała rodzina miała już w swoich domach takie cudeńka, wiedziała doskonale o ich przydatności. Wszyscy krewni zrzucili się i dokonali zakupu u pewnego miłego pana w żółtym podkoszulku z niebieskim napisem. Gdy nadszedł dzień urodzin, nie było na świecie szczęśliwszego człowieka od księdza Fiodora. Obserwował cud technologii, owinięty niebieską wstążką, która, prawdę mówiąc, mogła go co najwyżej oszpecić, niźli upiększyć. Przyglądał urządzeniu z czcią, a po chwili zarządził montowanie go w kuchni. Podczas podłączania zmywarki do prądu i wody, wpadł oburzony proboszcz.
- Co to ma być?! – krzyknął – Jakieś bezeceństwa u mnie na plebanii!
- To niespodzianka… dla gosposi – próbował bronić się Fiodor.
Choć nie uniknął ostrej reprymendy, zmywarka gastronomiczna pozostała na swoim miejscu. Fiodora dręczyły jednak wyrzuty sumienia okazał nieposłuszeństwo wobec przełożonego, zgrzeszył. Czuł, że potrzebuje spowiedzi – porządnej, szczerej, oczyszczającej. Jednak nie takiej zwykłej (nieidealnej, niewiele znaczącej), ja ta udzielana przez duchownego. Fiodor poznał inny sposób na pozbycie się nieczystości sumienia. Sposób na spowiedź idealną.
Powędrował do kuchni, ustawił program w zmywarce, włożył kostkę do mycia naczyń. Włączył maszynę, wgramolił się do niej i zamknął ją od środka. Udał się do spowiedzi.
